Dużo się u Patryka dzieje. Naprawdę ogrom. Już nawet nie mam wyrzutów sumienia, że nie prowadzę bloga regularnie. Najważniejsze, że Młody idzie do przodu.Rozpoczęliśmy w tamtym tygodniu terapię czaszkowo-krzyżową. Patryk wyszedł z "seansu" zadowolony i zrelaksowany. Nie buntował się, wręcz przeciwnie- chętnie położył się na łóżku do masażu :)
Rozpoczęliśmy również spotkania z Magdą, która ma doświadczenie w programie Son Rise, na którym tak mi zależało. Przyjeżdża do nas spod Warszawy. I będzie to robić regularnie- co dwa tygodnie :) Wariatka :) w pozytywnym tego słowa znaczeniu! To, co wyprawiała z Patryśkiem, jak go aktywizowała, wyciągała słowa i głoski- MEGA! :) Kopara w dół, brwi w górę.
Gdzieś tam w międzyczasie zrobiliśmy II stopień Treningu Słuchowego Tomatisa, mieliśmy weekendowych gości z psem- szaleńcem na czele- Patrykowi bardzo się spodobało jego posłanie i zabawki. Matka chrzestna jednak wie, co dla dziecka najlepsze :)
Wybraliśmy się do PSEUDOcyrku (który był żenujący) i nowych wrażeń malec doznał. Zwłaszcza jak z bardzo bliska zobaczył konie :)

Jeździł taczką...

zaszaleliśmy i poszliśmy na lody...


Nocował u nas również kolega Patryka- Filip, była wspólna kąpiel, spanie i śniadanie. Ogarnięcie dwójki okazało się być realne :) Pragniemy powtórki.
Dodatkowo... co raz częściej słyszę, że Patryk zrobił ogromny postęp, że ten autyzm...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz