piątek, 31 marca 2017

Co zrobić, gdy nie wiesz co zrobić, z tym wszystkim, co we łbie siedzi.

To, że ze mną coś nie HALO, to wiem! Dzisiejszym porankiem natomiast przydreptało do mnie pytanie: Co z tym zrobić? 




To, co wydaje mi się być jak to ujęłam "nie halo" w mnie samej to cała masa zainteresowań, z którymi generalnie nic nie robię. Dużo czytam, oglądam, śledzę (a co?! detektywistyka też mnie pociąga, miałam być docelowo psychologiem kryminalnym, zaraz przed tym jak chciałam być terapeutą rodzinnym, kim jestem na chwilę obecną, to już sama nie wiem). Momentami wydaje mi się, że iskrzy mi na łączach.



1. Chciałabym szyć (mam maszynę i przepiękny włoski stolik specjalistyczny, manekina, kilka pomysłów, dostęp do materiałów, chęć szycia, wykupiony kurs online).
2. Uprawiać ogródek (wiem, co to allelopatia, uwielbiam robić przetwory i dbać o roślinki. Tu, gdzie się dopiero wprowadziłam, zaczęłam nawet porządki ogrodowe, sprzętu KUPĘ zakupiłam i dziubię po trochu każdego dnia, nie wiem kiedy w końcu coś zasieję, a tym bardziej, czy zdąży mi wyrosnąć).
3. Robić ciekawe bajery (mam na myśli DIY, w sieci zawrotu głowy można dostać od pomysłów, zaopatrzyłam się w tonę artykułów artystycznych i co chwilę dokupuję następne, farby, uwaga: PISTOLET do kleju na gorąco, patyczki, włóczki, wstążki, naklejki, bla blabla dużoooo).
4. Być fitoterapeutą (zajmować się ziołolecznictwem, naturalne metody przywracania zdrowia, które gdzieś zaniedbujemy, naturalne sposoby radzenia sobie z bakteriami, wirusami i innymi paskudztwami, mam wiedzę- nieocertyfikowaną niestety, i pragnę coś z nią zrobić).
5. Tworzyć pomoce edukacyjne dla dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi- też mam masę pomysłów, które mi się marnują.
6. Budowlanka- kręci mnie malowanie, szpachlowanie, tapetowanie, kładzenie wykładzin, paneli, renowacja itd!
7. Gabinet- w Polsce jakiś czas temu prowadziłam gabinet ze wsparciem psychologicznym. Niesamowitą satysfakcje przynosiła mi współpraca z rodzicami oraz ich pociechami. Pisanie programów edukacyjno-terapeutycznych, psychoedukacja rodziców, monitorowanie postępów dziecka.
8. Kulinaria- te zdrowe of korsss, mam już wiedzę z zakresu dietetyki- na pewno dość okrojoną w to, co mi potrzebne. Gotuję codziennie dla wymagającego chłopca: dieta bez glutenu, cukru, soi i mleka. Udało mi się nawet stworzyć pizzę z patelni dla mojego miłośnika włoskiej kuchni.
9. Porady dla rodziców- sama nim jestem, dodatkowo mam wiedzę psychologiczną, doświadczenie i potrafię wesprzeć dorzucając empatię.
10. Grać na gitarze i śpiewać! Kocham śpiewać, nagrałam nawet własną piosenkę jakiś czas temu (stare lata, nie ma się czym chwalić), pisałam teksty wraz z muzyką (nie znam nut, muzykę miałam w głowie, tekst na papierze), gitara czeka już pół roku aż posmyram struny, kurs online również wykupiony.

Ta dziesiątka nie daje mi się ogarnąć! Chciałabym i to i tamto~! Najlepiej równocześnie!

A gdzie w tym wszystkim wcisnąć jeszcze codzienne obowiązki domowe? Haaa? Pranie, sprzątanie, szykowanie do szkoły, zakupy? Nie zapominając o tym, że przecież pracuję online!



I mam takie KIEŁBIE WE ŁBIE na co dzień. I dziś wracając z zakupów myślę... "CO z tym zrobić?"
Zaczynam prowadzić intensywny, wewnętrzny dialog z kimś na swoim poziomie.

"Mogę wybrać jedno i się na tym skupić. Nie! Nie chcę wybierać, bo chcę wszystko, przecież to moje zachciewajki, te najważniejsze, one mnie tworzą. Dobra, to chociaż wybiorę trzy. Nie! Nie chcę rezygnować z pozostałych siedmiu. No, ale próbując robić wszystko na raz, nie robię właściwie nic :( więcej czasu pochłania mi myślenie niż robienie. Może stworzę jakiś PLAN? Hmmm TAK! Stworzę jakiś super plan. Tydzień ma 7 dni, ja zainteresowań przynajmniej 10. Są takie, które mogę robić rzadziej, ale nadal z nich nie rezygnować. Chyba dochodzę do konsensusu ... SAMA ZE SOBĄ (zaczynam się śmiać na ulicy)".

I doszłam! :) Plan na dziś: w dzień budowlanka, wieczorem DIY! :)

Plan na jutro ułożę wieczorem :) W planie planu mam zamiar rozpisać cały tydzień i podzielić swoje zachciewajki :)

Tak więc wracając do tematu, skrót:

Jeśli  nie wiesz co zrobić z tym, co siedzi we łbie najprościej:

1. zapisz to
2. zastanów się co jest dla Ciebie najważniejsze (analiza)
3. rozpisz plan
4. wprowadź w życie! :)

Nie musisz z niczego rezygnować!

4 komentarze:

  1. plan jest najwazniejszy :) kiedy juz uda nam sie zmobilizowac do zmian, warto podazac wyznaczonymi wczesniej punktami, ulatwia to dzialanie i nie pogubimy sie :) siwetny post bardzo motywujacy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj ja tez mam wiele planów na siebie i ciągle tylko planów. Uwierz, że maszynę do szycia już mam i ciągle jeszcze nieużywana ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra taktyka ;) Trzymam kciuki za realizację! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mądrze gadasz! ;)
    też tak robię w razie nadmiaru zachcianek! :)

    Zaintrygowała mnie ta własna kompozycja- może jednak podzielisz się? :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie kupiaście, bo temat gówniany.

     Miotają mną emocje. Zaczynając od złości, przechodząc przez smutek, aż do poczucia żalu. Świadomość bezsilności też daje popalić. Będzi...